Vegan Geek

A blog about Linux, programming and vegan food.

A jednak...

A jednak mój blog startuje. Trochę w innej formie niż zakładałem, ale cóż — jednak chciałem zbyt dużo od razu osiągnąć i nie do końca się udało.

Rezygnuję z pisania po angielsku — o wiele trudniej mi się zabrać do napisania czegokolwiek. Po polsku, to po polsku — pisze się te głupoty w internetach od lat — jakoś tak łatwiej jest. Chciałem być bardziej światowy — co widać chociażby po stronie about — ale jednak będzie swojsko. A w przepisach przewiduję więcej ziemniaków i cebuli.

Po drugie chyba przesunę środek ciężkości z poważniejszych wpisów na “głupotki” i przepisy. Tzn. przesunąłbym, gdybym miał z czego. Ale jak każdy widzi — król jest nagi. Czasami może napiszę jakiś bardziej techniczny post, ale w tej chwili mi się nie chce. I to bardzo.

Przepisy będą takie geekowe — zdrowe i pożywne, żeby dobrze się po nich myślało i człowiek nie robił się ospały. Najważniejsze jednak żeby były łatwe w przygotowaniu. Szybko przygotowujemy sobie paszę gdy zgłodniejemy w trakcie kodowania/konfigurowania jakiegos softu i wracamy do ciekawszych zajęć — przed ekranem komputera, a nie schyleni nad kuchenką.

A żeby post ładnie wyglądał wrzucam obrazek. Z życia wzięty. Coś we mnie umarło, gdy musiałem tego commita zrobić…

P.S. Trzymajcie kciuki, żeby tym razem udało mi się pisać na bloga. Jak dobrze pójdzie to jutro będzie wrzucony pierwszy przepis…

Comments